W Księdze Rodzaju czytamy: „Bóg
uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt
pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre” (1,25). ...I
stało się tak (1,30).
A
Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre (1,31).
Chociaż wiemy, że wszystkie zwierzęta są dobre, często mówimy, że „psy
się Panu Bogu udały”. A powiedzenie: „zeszliśmy na psy” nie musi mieć
wydźwięku negatywnego. Przecież człowiek – istota rozumna, patrząc na
psa, może się budować, a nawet w pewnych sprawach go naśladować. Możemy
z niego brać przykład, naśladując m.in. jego wierność.
Pies może nas mobilizować do modlitwy, czyli do wiernego trwania przy
Bogu, który jest naszym Panem; najlepszym Panem, któremu warto zaufać i
wiernie służyć. A kiedy pies - nasz czworonożny przyjaciel, czasem nas
nie posłucha, mamy obraz naszej niewierności wobec Boga - naszego
najlepszego Pana.
Czasem można usłyszeć, że ktoś o swym psie mówi,
że „jest głupi”. A może właśnie prawdą jest, że nie ma głupich psów;
może być tylko głupi jego pan.
Pies Dżok - legenda Krakowa
Dżok
pojawił się któregoś dnia na jednym z najbardziej ruchliwych
skrzyżowań Krakowa - Rondzie Grunwaldzkim. Przechodnie i kierowcy,
widząc czarnego, podpalanego kundla, codziennie siedzącego w tym
samym miejscu, jakby oczekującego na kogoś zaczęli się zastanawiać:
skąd tu się wziął, na kogo czeka, jak mu pomóc? A pies najwidoczniej
czekał; deszcz, śnieżyca, trzaskający mróz, wichura nic go nie było
w stanie wypłoszyć z ronda. Nawet policja w trosce o jego
bezpieczeństwo próbowała go zabrać z tego miejsca. Bezskutecznie,
przegryzł siatkę, czmychnął. Ale gdy radiowóz odjechał, pies znów
pojawił się na rondzie. Dobrzy ludzie podrzucali mu jedzenie, miskę
z wodą. Jadł, pił, ale nikomu nie pozwolił się zabrać.
Czekał na swojego pana, którego stamtąd zabrano, gdy doznał
ataku serca i zmarł. Po wielu miesiącach zwierzę zdecydowało się
pójść za Marią Müller, która najczęściej przychodziła z jedzeniem na
rondo. Niestety, po kilku latach, w 1998 roku, Dżok ponownie stracił
właściciela, gdy opiekunka niespodziewanie zmarła. Kilka dni po jej
śmierci pies zginął pod kołami pociągu, gdy uciekł osobom, które go
przechowywały (niektórzy twierdzili, że "zwierzę nie chciało już
żyć"). Dodajmy, że Dżoka chciano uhonorować pomnikiem jeszcze za
życia.
Pomnik wykonał prof. Bronisław Chromy, jeden z najbardziej znanych
krakowskich rzeźbiarzy. Postawiono go na wiosnę 2001 roku -
dokładnie w 10 rocznicę opuszczenia przez Dżoka ronda. Odsłony
dokonał przedstawiciel psiej nacji, owczarek Kety. Podpis pod
pomnikiem, w języku polskim i angelskim krótko opisuje historię wiernego mieszańca:
Pies Dżok
Najwierniejszy z wiernych
Symbol psiej wierności
Przez rok /1990-1991/
oczekiwał
na rondzie Grunwaldzkim na swego Pana,
który w tym miejscu zmarł
Niewielki pomnik
przedstawia psa, wyciągającego w kierunku widza lewą łapę. Pies
znajduje się wewnątrz rozłożonych ludzkich dłoni. W założeniu
symbolizuje psią wierność i ogólniej – więź zwierzęcia z
człowiekiem.
Pomnik Dżoka jest trzecim pomnikiem psa, a nawet zwierzęcia, w
Europie, ale jako jedyny był odsłonięty przez psa. Upamiętnia on tą
cudowną nierozerwalną więź która nawiązuje sie pomiędzy człowiekiem
a psem. Pomnik bernardyna, w Szwajcarii, został wystawiony na cześć
psa który uratował 40 ludzi od zamarznięcia i został zabity przez 41
osobę. W Rosji pomnik Łajki - która zginęła w 1957 r. w przestrzeni
kosmicznej, na pokładzie radzieckiego Sputnika 2 od przegrzanych
baterii kabiny statku.
Książka o Dżoku
O psie Dżoku powstała
książka Barbary Gawryluk "Dżok. Legenda o psiej wierności", Łódź,
Wydawnictwo Literatura, 2007.
O słynnym Dżoku pisze też
pisarka i poetka Barbara Borzymowska w książce: "A pies siedzi i
patrzy". Opisując historię słynnego Dżoka autorka
wykazuje
się nie tylko kunsztem słowa ale i znajomością psychiki zwierząt.
Dżokowi poświęca też wiersz:
Kość na pomniku
Dżok, pieseczku, popatrz jaka kość,
taka jaką lubisz, przepyszna.
A siedzisz z uniesioną łapą,
jakbyś moich słów nie usłyszał...
Piesku, popatrz, jest słońce i trawa,
może byś tak ze mną pobiegał?
Dookoła tyle psów, no a ty
cały dzień byś siedział i siedział.
Piesku, wiem, że ty nigdzie nie pójdziesz...
Tu, nad Wisłą, już dzisiaj zostaniesz.
Tylko nie miej takich smutnych oczu,
kiedyś skończy sie twoje czekanie.
Pan po ciebie przyjdzie na pewno.
Nie na próżno czekasz, daję słowo!
I pójdziecie obaj szczęśliwi,
gwiezdną drogą, drogą diamentową...
- Barbara Borzymowska
Bohaterskiego psa można zobaczyć
na:
http://www.youtube.com/watch?v=dp0ROlyR4wo
Czy
historia niezwykłego psa Dżoka ma wpływ na Twoje życie?
NAPISZ
1.
Skłania do refleksji, czy my jesteśmy wierni swemu Panu? Każdy
grzech jest przecież złamaniem wierności Bogu.
2.
Pobudza do wdzięczności względem Boga, który daje nam, nawet w
bezrozumnym zwierzęciu, wzór do naśladowania.
3.
„Pies siedzi i czeka”. Czy my czekamy na przyjście Pana? - Pies
stale czeka; nie bierze wolnego, nie liczy przepracowanych godzin,
nie żąda wynagrodzenia za nadgodziny, nie narzeka, że inny pies ma
lepiej, a wiec nie zazdrości; nie czeka na urlop; stale jest na
posterunku; nawet w nocy śpi płytkim snem, a nadrabia to w ciągu
dnia – drzemką, która jest jednak ciągłym czuwaniem.
4.
Pies może być wzorem wierności dla narzeczonych i małżonków.
5.
Jaki dobry jest Pan Bóg, że oprócz Anioła Stróża, którego nie
widzimy, dał nam psa.
Wierny pies Bobby

Jego
właściciel John Gray mieszkał w Edynburgu. Był stróżem w policji. W
stróżowaniu w nocy pomagał mu pies Bobby. Gdy Bobby miał 2 lata,
jego pan zmarł na gruźlicę. Został on pochowany na przykościelnym
cmentarzu. Dzień po pogrzebie pies pojawił się przy grobie pana i
pilnował go przez niemal 14 lat, aż do swojej śmierci w styczniu
1872. Opiekun cmentarza, początkowo bezskutecznie próbował pozbyć
się psa, ale później zaakceptował jego obecność; karmił go, a nawet
zapewnił mu schronienie przy grobie Graya. Pies stał się znany, a
jego postawa budziła podziw wśród mieszkańców miasta. Jego obroża
znajduje się w Muzeum Edynburga. Pies został pochowany w bramie
cmentarza, niedaleko grobu swego pana. Wiernego psa Bobbiego
upamiętniają książki, film, pomnik oraz kamień upamiętniający
miejsce spoczynku psa, ufundowany w 1981.
Barry

Barry to słynny pies ratowniczy, bernardyn. Żył on w latach 1800
- 1814. Służył w schronisku na Przełęczy Świętego Bernarda. Uratował
ponad 40 osób - zaginionych i zasypanych przez lawiny turystów. Gdy
się zestarzał i nie był już w stanie służyć, w 1812 trafił do Berna,
gdzie był utrzymywany aż do swej naturalnej śmierci. Jego gipsowy
odlew zajmuje honorowe miejsce w hallu Muzeum Narodowego w Bernie,
jako pierwszy eksponat.
Lampo
Lampo
– pies, który jeździł koleją. Wzruszająca jego historia została
opisana w książce Ryszarda Pisarskiego. Przedstawia ona prawdziwe
oblicze przyjaźni człowieka i psa. Wierny przyjaciel, niestrudzony
podróżnik - pies Lampo uratował małą dziewczynkę Adelę, poświęcając
swoje życie, ginąc pod kołami pociągu.

Łajka
Łajka
- suczka, mieszaniec, kosmonautka, wystrzelona 3 listopada 1957 na
orbitę okołoziemską w radzieckim satelicie Sputnik 2. Ważyła ona
około 6 kg i "wychowała się" na ulicach Moskwy - te dwa fakty (mała
waga i odporność na trudne warunki życia) były zapewne powodami
wyboru jej na "pasażera" statku kosmicznego. Łajka była pierwszym
żywym stworzeniem na orbicie okołoziemskiej.
Rin
Tin Tin
Rin
Tin Tin
- to jeden z pierwszych i najsłynniejszych
zwierząt występujących w filmach. Był to owczarek niemiecki.
Narodził się jako jedno z pięciorga szczeniąt w opuszczonym przez
Niemców schronie frontowym w miejscowości Fleury w północnej
Francji, na krótko przed jego zdobyciem przez Amerykanów.
Zaopiekował się nim amerykański kapral Lee Duncan. On też nadał psu
imię pochodzące z refrenu popularnej wówczas francuskiej piosenki i
zabrał go ze sobą do Los Angeles, gdzie pierwszy wpadł w oko
producentom filmowym. Pies po raz pierwszy wystąpił w niemym filmie
Man from Hell's River w 1922, rok później został zatrudniony przez
wytwórnię Warner Bros. Ogółem Rin Tin Tin zagrał w ok. 25 filmach i
dwóch serialach (The Lone Defender (1930) i Lightning Warrior
(1931)). W 1931 zwierzę przestało występować, rok później zdechło
nagle podczas zabawy ze swoim właścicielem.
Balto
Balto
(1922 – 14 marca 1935) – pies zaprzęgowy rasy
Syberian Husky
skrzyżowany z wilkiem.
24 stycznia 1925 w
Nome
na
Alasce,
rodzinnym mieście Balto stwierdzono u 12 dzieci
błonicę.
Wkrótce nastąpiły nowe zachorowania i miastu groziła epidemia.
Jedynym ratunkiem dla chorych były szczepionki znajdujące się w
szpitalu, w odległym o 1600 km
Anchorage.
Pociąg mógł dostarczyć lek jedynie do
Nenana,
odległego od Nome o ok. 1000 km. Z uwagi na złą pogodę niemożliwy
był dalszy transport drogą wodną ani powietrzną. Zdecydowano się
posłać po szczepionkę psie zaprzęgi. 20 załóg ruszyło w długą drogę,
walcząc z wiatrem o prędkości 100 km/godz i mrozem -40 stopni
Celsjusza. 1 lutego paczkę z lekiem przekazano w wiosce
Bluf
Gunnarowi Kassenowi
– właścicielowi zaprzęgu, którego liderem był Balto. Gunnar ruszył w
drogę, lecz już po paru godzinach dotknęła go
ślepota śnieżna.
Przez następne 20 godzin ślepy poganiacz mógł polegać tylko na
instynkcie Balto, prowadzącym go do domu. Pies bezbłędnie odnalazł
drogę w zawiei i zaprzęg przebył ostatnie 85 km. Wyczerpane psy
dotarły 2 lutego o godzinie 5.50 do Nome, ratując tym samym życie
dzieci. 1000 kilometrowa wyprawa, którą obliczono na 13 dni, zajęła
w sumie ich 6.
Historia Balto wzbudziła wielkie zainteresowanie mediów. 17 grudnia
1925 odsłonięto na jego cześć pomnik w
Central Parku
w Nowym Jorku. Napis na pomniku głosi:
Dedykowane nieposkromionemu duchowi psich zaprzęgów niosącemu
Szczepionkę i pomoc z Nenana
przez 600 mil zdradzieckich wód, arktycznych zamieci
do nawiedzonego Nome w zimie 1925 roku – Wytrwałości, Wierności,
Inteligencji
Po śmierci jego ciało zostało zakonserwowane i jest wystawiane do
dnia dzisiejszego w
Cleveland Museum of Natural History.
O wydarzeniu z 1925 roku opowiada film animowany
Balto.
Hachikō

Jego pan był profesorem uniwersytetu. Hachikō w Tokio codziennie
odprowadzał swojego pana, gdy ten wychodził do pracy i czekał na
niego wieczorami na pobliskiej stacji. W maju 1925 jego pan zmarł
nagle w miejscu pracy. Hachikō nadal codziennie czekał na niego na
stacji tokijskiego metra, pojawiając się tam przed przyjazdem
wieczornego pociągu przez następne 10 lat. Oddaniu, jakie okazywał
swojemu zmarłemu panu, zawdzięcza przydomek "wiernego psa".
Doceniając wierność, lojalność i oddanie psa, mieszkańcy Tokio
wybudowali obok dworca jego pomnik. Jedno z pięciu wyjść ze stacji
znajdujące się w pobliżu pomnika, zostało nazwane "Hachikō-guchi"
("wyjście im. Hachikō"). Zainteresowanie bohaterskim psem nie
gaśnie. Doczekał się kilku pomników. Poświecono mu film, a kolejną
książkę dla dzieci, krótką powieść przeznaczoną dla czytelników w
każdym wieku, zatytułowano Hachiko czeka.
Biełka i Striełka

Biełka i Striełka
(Белка и Стрелка) –
suczki
wystrzelone na orbitę okołoziemską 19 sierpnia 1960 roku w
radzieckim
satelicie
Sputnik 5.
Przeszły do historii
astronautyki
jako pierwsze zwierzęta, które odbyły
lot orbitalny
i wróciły na Ziemię żywe.
Bluey
Bluey
– najstarszy pies świata (7 czerwca 1910 - 14 listopada 1939) –
australijski pies pasterski,
znany z długowieczności.
Bluey żył – 29 lat, 5 miesięcy i 7 dni. Jest najstarszym
udokumentowanym wiekiem
psa domowego.
Jego właścicielem był Les Hall z Rochester, Victoria (Australia).
Bluey przybył do niego jako szczeniak w 1910 i pracował wśród
owiec
i
bydła
przez prawie 20 lat, zanim został uśpiony 14 listopada 1939. Także
mieszaniec
rasy
Australian Cattle Dog,
suczka Chilla dożyła sędziwego wieku, zmarła bowiem w 1984 w
wieku 32 lat i 12 dni, jednak jej wiek nie został zweryfikowany
przez
Księge Rekordów Guinnessa.
Pickles
Pickles
–
pies,
mieszaniec
o czarno-białym umaszczeniu, który przyczynił się do odnalezienia
skradzionego w 1966
Pucharu Rimeta.
Puchar Rimeta skradziony został 20 marca 1966 z wystawy rzadkich
znaczków w
Londynie,
w Westminster Central Hall, na kilka miesięcy przed rozegraniem w
Anglii
mistrzostw świata w piłce nożnej.
Trofeum zostało odnalezione tydzień później, zapakowane w gazetę,
ukryte w żywopłocie ogrodowym w
Belulah Hill
w południowym Londynie. Puchar został odnaleziony przez psa, który
odbywał właśnie spacer ze swym panem, Davidem Corbettem. Pickles
miał wtedy cztery lata. Po zdobyciu przez
reprezentację Anglii
mistrzostwa świata Pickles został zaproszony na bankiet. Pies zginął
rok później, gdy zadławił się podczas pościgu za kotem.

Lassie
Lassie
– fikcyjny pies (suka) rasy
owczarek szkocki (collie).
Postać ta została
stworzona przez amerykańskiego pisarza
Erica Knighta, autora powieści
Lassie, wróć!. Od czasu
wydania tej powieści Lassie pojawiła się wielu innych książkach, a
także w filmach i serialach telewizyjnych.
Pierwszy z filmów o
Lassie ukazał się w
1943 roku i od tamtej pory
nakręcono 11 filmów o psie, a w każdym grał inny pies. Nakręcono
także 7 seriali telewizyjnych, 2 serie audycji radiowych o psie,
oraz napisano 61 książek z udziałem Lassie. Pies ma własną gwiazdę w
Hollywood Walk of Fame.
Wzruszająca opowieść o przywiązaniu i przyjaźni na tle krajobrazów
zielonej Szkocji. Ukochany pies ubogiej rodziny, Lassie, zostaje
sprzedany, gdyż tylko w ten sposób zażegnać można tarapaty
finansowe. Ale przyjaźń psa i człowieka nie zna granic. Nie zna też
odległości: Lassie pokona wiele mil, by wrócić tam, gdzie jest jej
dom. A w drodze powrotnej przyjdzie się jej zmierzyć z szeregiem
niebezpiecznych przygód.
Przyglądając się sylwetkom słynnych psów, przywołujemy w pamięci te
wszystkie czworonogi, które Opatrzność nam kiedyś powierzyła.
Chciałoby się tu przynajmniej wymienić ich imiona i w dziękczynnej
modlitwie uwielbić Boga.
I wreszcie wypada dodać, że słynne psy, warujące przy grobie swego
pana, są również wśród nas, jak np. ten owiany już legendą w
Kaczorach koło Śmiłowa. A zresztą może niejeden psiak by to zrobił;
ale cóż za to może, jeżeli łańcuch, którym jak więzień jest przykuty
do rozpadającej się już budy, mu na to nie pozwala.
Psia miłość silniejsza niż śmierć.
2009 rok
Murzynek (6 l.) co dzień siedzi przy grobie swojej zmarłej pani i wyje
wniebogłosy z tęsknoty.
Ta
historia wyciska łzy z oczu. Krystyna Murkowska (62 l.) z Braniewa od
dwóch lat opiekowała się Murzynkiem. Zmarła nagle 22 maja. Pies oszalał
z rozpaczy. - Wył jakby był bity. Chciał biec za ciałem na pogrzeb,
musiałam go zamknąć w mieszkaniu - wspomina Jadwiga Słotwińska, która
zajmowała się pochówkiem.
Po
pogrzebie, kiedy tylko sąsiadka otworzyła drzwi, Murzyn wyleciał jak z
procy i pobiegł na cmentarz.
-
Nie wiem jak on to zrobił, ale od razu znalazł grób Krysi. Nie je, nie
pije i siedzi tam cały czas. Ja nie mogę go przygarnąć, bo mam swoje
zwierzęta. Ale może ktoś go zabierze, inaczej biedak umrze z tęsknoty -
apeluje pani Jadwiga.
Psiak
od blisko roku pilnuje grobu swojego pana
Rok
temu na łódzkim cmentarzu na Dołach zauważyli go robotnicy. Mały czarny
piesek siedział, popiskując, przy grobie. Nie dał się pogłaskać ani
wyprowadzić za bramę. Odwiedzający cmentarz mówią, że kundelek pilnuje
grobu swojego pana, między aleją zasłużonych a kaplicą – czytamy w
dzienniku Polska – Dziennik Łódzki. - Zauważyłam tego psiaka na
cmentarzu 1 listopada - mówi Elżbieta Kurmanowicz, która regularnie
przyjeżdża na Doły karmić pieska. Panie, które karmią pieska, twierdzą,
że zwierzak z dnia na dzień jest w coraz gorszej formie, coraz mniej je.
Bogumiła Skowrońska, dyrektor łódzkiego Schroniska dla Zwierząt,
deklaruje pomoc. - Postaramy się jak najszybciej znaleźć suczce dobry
dom - mówi.
Polska - Dziennik Łódzki: Łódź - 14 XI 09
Około 6 rano na komendę w Wieluniu zgłosił
się... pies.
Usiadł w poczekalni i czekał. Dyżurny wieluńskiej policji nie wierzył
własnym oczom, gdy do poczekalni wszedł owczarek niemiecki. Rozsiadł się
jak u siebie, a gdy do
komendy
wchodzili policjanci rozpoczynający rano służbę, pies witał ich dumnie
unosząc pysk.
Śledczy szybko skojarzyli, kim może być tajemniczy przybysz.
-
Jeden z kolegów przypomniał sobie, że jakiś czas temu pewna kobieta
zgłosiła zaginięcie jej psa, owczarka niemieckiego o imieniu Ramzes.
Policjanci skontaktowali się z nią - mówi mł. asp. Waldemar Kozera.
Mieszkanka Lubina nie posiadała się z radości, że Ramzes się odnalazł.
Mundurowi zaopiekowali się psem, został nakarmiony i napojony. Po kilku
godzinach przyjechał po niego brat właścicielki z Łodzi.
Okazało się, że ojciec Ramzesa służył kiedyś w policji. Mądre psisko
wiedziało więc gdzie szukać pomocy i na komendzie czuło się jak u
siebie.
Najstarszy pies w Europie
 wabi
się Kajtek (21 l.) i mieszka w Gryficach ( woj. zachodniopomorskie). Ze
swoją panią Genowefą Jakubowską (79 l.) dożywa psiej emerytury
Kajtuś ma już 21 lat, a jeden psi rok liczy się za 7 lat ludzkiego
życia. Dlatego, gdyby wiek pieska przeliczyć na ludzkie lata, byłby
równie sędziwy, co 147-letni staruszek. Okazuje się, że starsza od niego
jest tylko jedna suczka z USA!
Kundelek trafił do rodziny Jakubowskich tuż po swoich narodzinach, w
1988 roku. Przez kolejne lata był wiernym towarzyszem nieżyjącego już
syna pani Genowefy, Jerzego Jakubowskiego (+57 l.). – Uwielbiali chodzić
razem na ryby. Kajtek zawsze czekał na niego pod furtką – opowiada
starsza pani.
Lata
mijały i starość powoli zdobiła wesołą mordkę uroczego kundelka siwizną.
Psa bolały stawy i większość dnia marnował na sen. Zęby stracił już
kilka lat temu i zamiast kiełbaski, wcina ze smakiem płatki owsiane na
mleku. Ale najgorszy cios dosięgnął go, gdy półtora roku temu zmarł na
raka jego pan. – Syn na łożu śmierci kazał mi obiecać, że go nie uśpię.
Więc oboje dożywamy swoich lat – mówi wzruszona pani Genowefa.
To,
że Kajtek jest najstarszym psem w Europie, odkryły wnuki starszej pani.
Zachowała się jego metryka i Kajtuś wkrótce trafi do Księgi rekordów
Guinnessa.
Odnalazł się po 9 latach
Muffy, australijski piesek który zaginął 9 lat temu odnalazł się na
farmie 2 tys. km od swojego domu.
Co
za historia! Dziewięć lat temu wyszedł z domu na spacer i zaginął. Jego
właściciele myśleli, że zginął pod kołami jakiegoś samochodu. Tymczasem
Muffy odnalazł się cały i zdrowy na farmie niedaleko Melbourne. Co
ciekawe 2 tysiące kilometrów od miejsca skąd zaginął.
–
Mieliśmy tego psiaka w swojej bazie zaginionych zwierząt. Gdy
kontrolowaliśmy jedną z farm nagle na monitorze naszego komputera
pokazał się napis "Muffy, mieszaniec, zaginął w roku 2000 w Brisbane".
Byliśmy w szoku – opowiada inspektor weterynarii Gail Coulter.
Ale
jeszcze bardziej zdziwieni byli właściciele Muffy'ego, kiedy
poinformowano ich, że ich zguba się odnalazła.
–
Boże! Nie mogłam w to uwierzyć. To była wiadomość życia. Długo się
szczypałam, czy to nie sen. Ale gdy zobaczyłam już Muffy'ego łzy
dosłownie strumieniem płynęły mi po policzkach - opowiada Natalie
Lampard, właścicielka zaginionego psa.
Co
za historia! Dziewięć lat temu wyszedł z domu na spacer i zaginął. Jego
właściciele myśleli, że zginął pod kołami jakiegoś samochodu. Tymczasem
Muffy odnalazł się cały i zdrowy na farmie niedaleko Melbourne. Co
ciekawe 2 tysiące kilometrów od miejsca skąd zaginął.
Prymas Tysiąclecia - Sługa Boży Stefan kard.
Wyszyński



Ks. Prymas i Kardynał Wojtyła też lubili psy.
 


Podczas aresztowania Ks. Prymasa bronił jego wierny pies owczarek.
Obudzony Ksiądz Prymas, domyślający się podstępu polecił
zapalić wszystkie światła, tak aby Warszawa wiedziała co się dzieje.
Wpuszczeni na dziedziniec z polecenia ks. Prymasa UB-owcy wyjaśnili, że
przyszli w sprawie urzędowej i dziwili się że tak długo nikt im nie
otwierał.
"Godziny urzędowe u nas
są za dnia i wtedy bramy i drzwi są otwarte. Teraz nikt u nas nie
urzęduje" - wyjaśnił Ksiądz Prymas i udał się na poszukiwanie dozorcy. W
tym czasie pies "Baca" rzucił się na jednego z tajniaków i zranił go.
W tej sytuacji Ks. Prymas zawrócił i osobiście opatrzył
rany jednego ze swoich prześladowców. Siostra Maksencja przyniosła
jodynę. ..."Zapewniłem rannego, że pies jest zdrowy".

Ten wierny pies owczarek
leżący u stóp Prymasa Tysiąclecia na naszym witrażu jest upamiętnieniem
tamtego wydarzenia oraz terroru, jaki wtedy panował.
Ten pies niech też
będzie obrazem wierności Sługi Bożego, który był wierny Bogu,
Kościołowi i Ojczyźnie nie wahając się iść do
więzienia.
"L'Osservatore
Romano” przedrukowuje wstęp do książki pod tytułem „Zwierzęta w sztuce
sakralnej. Bazylika św. Piotra w Watykanie”. Zacytowany jest tam dialog
między abp. Giovannim Fallanim, kierującym komisją ochrony zabytków
Stolicy Apostolskiej i kard. Mario Nasalli Roccą, który nie chciał się
zgodzić, by posągowi „dobrego papieża Jana” towarzyszył pies. Tak
właśnie zakładał projekt włoskiego rzeźbiarza Emilio Greco.
„Nie
chcę widzieć żadnych psów w największej świątyni chrześcijaństwa” -
protestował kardynał. Wówczas abp Fallani powiedział: „Eminencjo,
dlaczego ksiądz kardynał gniewa się na zwierzę wyrzeźbione przez Emilio
Greco? Czyż nie wie eminencja, że u św. Piotra są jeszcze trzy inne psy:
jeden, z pochodnią w pysku, towarzyszy figurze św. Dominika w absydzie
bazyliki; drugi pilnuje sarkofagu papieża Klemensa X; trzeci znajduje
się w górze, wśród posągów świętych założycieli zakonów i jest wiernym
towarzyszem św. Wilhelma opata... Jak ksiądz kardynał widzi, piękne
zwierzę wykute przez Greco jest ostatnim przybyszem. A swoją droga u
św.; Piotra jest tyle zwierząt, że jest tu niemal święte ZOO”. Pomnik
Jana XXIII odsłonięty został 28 czerwca 1967 r.
Wdzięczny pies
Podczas
gaszenia płonącego domu strażak wyratował strzennego Dobermana. Pomimo,
że psa nie znał, odważył się go wynieść na podwórko. Po dalszej akcji
gaszenia ognia, zmęczony Strażak usiadł, by nieco odpocząć. Wtedy to
wdzięczna suka
podeszła do swego wybawiciela, który uratował ją oraz jej dzieci –
pocałowała go. Ten wzruszający moment udało się uchwycić fotografowi z gazety "The
Observer" /North Carolina/.
@@@@@@@@@@@
@
Szczęść Boże! Uważam za genialny pomysł włączenia podstrony o
zwierzakach do życia Parafii!!! Niezwykle pouczające i wychowawcze.
Ja też jestem proboszczem i Duszpasterzem Akademickim. Zaczerpnę ideę.
Gratuluję!!!!! Ks. Jan - Legnica /24
X 09/
http://namitori.pl/wp/
@
Szczęść
Boże! Przypadkowo trafiłem na Stronę. Część o psach - rewelacja!
Przypomniała mi stare czasy i moją starą dożycę ADĘ MINĘ (o.Cygan z Brdy
Ujścia, m.Alma Sara z Bermud). Dowcipy z życia czworonogów rozbawiły
nas, a także pozwoliły na refleksję z drugiej strony. To mądre i
profesjonalne dzieło o stworzeniach Bożych. Z Panem Bogiem! - Lodzia i
Marek z Wrocławia, 10 X 09.
@
Szczęść Boże. Jestem pod
wrażeniem świetnie prowadzonej strony. Fantastyczna część o psach, która
jest dla mnie inspiracją przy pisanej książce. -
Mariola Jankun-Dopart, wykładowca
UJ i WSFP Ignatianum w Krakowie, 17 X 10
@
Wczoraj trafiłam na stronę Parafii
Śmiłowo, a dokładnie na jej podstronę dotyczącą psów. Znajomy ksiądz z
Legnicy podesłał mi link. Jestem zachwycona zarówno inicjatywą, jak i
wykonaniem. Pracuję w Centrum Przyjaznych Relacji Ludzie Zwierzęta i
zwierzakowe dobro leży mi bardzo na sercu. Staram się współpracować z
każdym, kto może pomóc w wywieraniu wpływu na ludzi i w budowaniu
społeczeństwa, które zrozumie, że zwierzętom należy się szacunek i ten
szacunek musi się wyrażać w dbałości o jakość ich życia. Nasze Centrum
prowadzi warsztaty, głównie dla dzieci, i szeroką akcję edukacyjną - to
z najdalej posuniętym skrócie.
Jestem zdania, że księża mogliby być bardzo pomocni w tych działaniach,
niestety bardzo rzadko mają na to ochotę, tym bardziej więc zachwyca
mnie śmiłowska strona"-)
Proszę Księdza, jestem także pisarką i poetką i z wielką chęcią prześlę
Księdzu moją książkę "A pies siedzi i patrzy" - mam nadzieję, że spojrzy
Ksiądz na nią życzliwym okiem. Pozdrawiam bardzo serdecznie - Barbara
Borzymowska
www.borzymowska.eu
6 III 11
@ Dzisiaj znalazłam Waszą wspaniałą
stronę o psach. Jestem pod wrażeniem całości opracowania, tyle faktów
i infiormacji. Bóg zapłać. Link do tej strony umieściałam na swoim
blogu:
http://przyjacielcollie.blogspot.com/2011/06/boso-do-nieba.html
Anna Wyrzykowska - 18 VI 11.
Zobacz
PSY
Aktualizacja
podstrony:
01 grudnia 2011 14:54
|