|

Ks. Jerzy Ptach
urodził się 3 VIII 1940 roku w Wysokiej z Alojzego i Klementyny zd.
Nowaczyk. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Łobżenicy podjął
studia filozoficzno-teologiczne w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie otrzymał
6 VI 1964 roku z rąk Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego.
Jako wikariusz pracuje w parafiach: Smogulec (2 lata), Wrzesnia, par. Św.
Ducha (3 lata), Mogilno, par. Św. Jana Ew. (4 lata), Gniezno, par. Św.
Michała (2 lata) oraz w rodzinnej parafii w Wysokiej (ponad 5 lat). W 1977
roku na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu obronił pracę
magisterską nt.: "System stopni i sprawności w pracy
dydaktyczno-wychowawczej nad ministrantami".
Będąc wikariuszem szczególnie zajmował się duszpasterstwem ministrantów.
Uzyskał uprawnienia Przodownika Turystyki Kolarskiej PTTK na teren całej
Polski. Wolne chwile oraz wakacje przeznacza dla ministrantów, organizując
wycieczki oraz pielgrzymki rowerowe m.in. do Częstochowy, Krakowa i
Oświęcimia. W PTTK na polu turystyki kolarskiej zdobywa kolejne Kolarskie
Odznaki Turystyczne łącznie z „Dużą Złotą KOT”, „ Za wytrwałość” oraz
odznakę "Dużego Rajdu Kolarskiego dookoła Polski”.
Proboszczem w Śmiłowie jest od 1 XII 1980 roku gdzie przy Bożej pomocy
oraz dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała
Archanioła stara się kontynuować prace swych wielkich poprzedników ks.
prałata Ignacego Geldnera oraz ks. Alfonsa Siudy. Dodać wypada, że przez
pierwsze 7 lat, w trudnych początkach wspierała go jego matka Klementyna,
prowadząc gospodarstwo domowe oraz biuro parafialne, jako że była
budowniczym i długoletnim kierownikiem Banku Spółdzielczego w Wysokiej.
W dekanacie od 1987 r. pełni funkcje Ojca Duchownego, a od 2009 r. jest
kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Bydgoskiej.
TRATWA, MORZE I PAŁKA - Ks. Jerzy
Ptach
Pierwsze moje spotkanie z morzem kojarzy mi się z milicyjną pałką. Po
zdaniu matury ze swym kolegą Januszem Moszyńskim wybrałem się na Jachnę,
gdzie nad j. Bobrowym spędzaliśmy wiele godzin na znajdującej się tam
tratwie. Pamiętam jak wracając rowerem z tej wycieczki, kolega był dla
mnie pełen podziwu, ponieważ mimo zapowiadających się trudnych dla
Kościoła czasów, zdecydowałem się pójść za głosem powołania. Powiedział
wtedy takie słowa: "Przecież was wszystkich będą mordować".
Po
dwóch latach, podczas wakacji w 1960 r., będąc już klerykiem
Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie miałem okazję
pierwszy raz w życiu zobaczyć morze. Nasze seminarium otrzymało od doktora
Kryzana z Poznania domek nad samym morzem w Dębkach koło Żarnowca w
powiecie puckim. Udałem się tam z kilkoma kolegami wraz z naszym
profesorem Ks. Stefanem Fiutakiem.
Tu czekała nas niespodzianka. Po kilku dniach pobytu nad morzem, wieczorem
odwiedził nas pewien pan z teczką. Pozostawił nakaz opuszczenia Dębek. Po
jego wyjeździe zauważyliśmy, że jego teczka pozostała. Sądziliśmy, że
znajdowały się w niej urządzenia podsłuchowe.
Następnego dnia rano przeżyliśmy eksmisję. Przyjechały do nas trzy (może
cztery) samochody. Naliczyłem 22 milicjantów (nas było ok. 10).Wtedy to
pierwszy raz spotkałem się z milicyjną pałką. „Pacyfikacja'' trwała kilka
godzin. Najbardziej w niej się zasłużył obecny proboszcz z Krostkowa, ks.
Grzegorz Radzisz. Był dzień deszczowy.
Po Mszy św. rozbiegliśmy się po dobrze nam znanych mokradłach. Wreszcie po
kilku godzinach wpędzono nas - studentów teologii, milicyjnymi pałkami do
zakratowanej budy pogotowia technicznego. Jechaliśmy w milicyjnej obstawie
polnymi drogami. Była to sensacja dla mieszkańców okolicznych wiosek.
Wszyscy wiedzieli, że byliśmy klerykami. Wszyscy życzliwie nam kiwali.
Byliśmy dumni, że nas spotkała taka przygoda. Nikt z nas nie czuł
nienawiści do pacyfikujących nas funkcjonariuszy M.O. Zawieziono nas na
stację kolejową do Krokowy. Pasażerowie w pociągu byli tym wydarzeniem
oburzeni.
Nasze Prymasowskie Seminarium było wtedy szczególnie represjonowane. Wielu
kleryków, m.in. syn naszej parafii ks. Wiesław Panasiuk, musiało przerwać
swe studia, by odbyć 2-letnią służbę wojskową. Sytuacja zresztą cały czas
była niepewna. Przez 6 lat studiów nigdy nie byliśmy pewni, czy po
wakacjach nasze seminarium nie będzie zamknięte.
Władze w PRL były bezwzględne. Były różne naciski na poszczególnych
kleryków. W moim przypadku represjonowany był mój Ojciec. Szykanowano Go,
za codzienne chodzenie na Mszę św. A kiedy byłem już na VI roku i w
parafii zostały wygłoszone moje zapowiedzi o przyjęciu święceń,
dopuszczono się nawet tego, że nalegano na mego Ojca, by „WYRZEKŁ SIĘ
SYNA". Ponieważ był wiceprezesem Gminnej Spółdzielni we Wysokiej,
pozbawiono go tego stanowiska. Z okazji zaś moich prymicji, żeby dzieci
szkolne nie mogły w nich uczestniczyć, wywieziono je na obóz w Wysockie
Góry.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
W tym samym czasie (październik 1959) w NOWEJ HUCIE władze PRL wycofały
pozwolenie na budowę kościoła. 27 IV 1960 z placu budowy miał być usunięty
Krzyż. W obronie Krzyża i przeciw komunistycznej władzy stają robotnicy.
Zaatakowani przez milicję bronili się śpiewając: "My chcemy Boga". Do
walki z robotnikami ściągnięto posiłki ZOMO (ponad 400 funkcjonariuszy z
Katowic, Kielc i Rzeszowa). Rozpoczęły się prawdziwe łapanki na
demonstrantów. Przeszukiwano zwłaszcza hotele robotnicze. Jeden z
uczestników manifestacji wspominał: „ Schroniłem się wraz z innymi w
hotelu. Tam mnie znaleźli i bili z każdej strony. Z IV piętra sprowadzili
na dół, a na każdym stopniu stał zbir i walił kolbą lub pałką z całej
siły. Na dole pod schodami była duża kałuża krwi. Ściągali ludzi z dachów
i in. schowków i katowali niemiłosiernie ".
W szpitalach zmarło wtedy 17 osób ciężko pobitych przez zomowców. Ogółem
aresztowano ponad 500 osób; 87 z nich skazano na kary więzienia od pół
roku do 5 lat. Dotkliwą represją było również zwalnianie z pracy ludzi
broniących Krzyża. (Grzegorz Kucharczyk, „Miłujcie się” nr 11-12/01)
W: Pan łączy nas, nr 3/02(40)
RUBINOWY JUBILEUSZ KAPŁAŃSTWA (40)

Z
ks. Jerzym Ptachem
rozmawia Rajmund Manikowski:
CZY PAMIĘTA KS. PROBOSZCZ DZIEŃ, W KTÓRYM ODPOWIEDZIAŁ NA WEZWANIE JEZUSA?
– Tak, to było w VI kl. Często zastanawiałem się wtedy nad faktem, że
kapłan wymawiając słowa konsekracji mówi: To jest Ciało moje, a chleb
staje się ciałem nie kapłana, ale Pana Jezusa.
JAKA BYŁA REAKCJA RODZICÓW? – Matka przypuszczała..., Ojciec płakał z
radości.
PIERWSZY DZIEŃ W SEMINARIUM? – Czułem się na swoim miejscu. To był inny
świat. Byłem zachwycony wolnością słowa. Były to czasy komuny.
JAK KSIĄDZ POZNAŁ KS. MIECZYSŁAWA? - Ks. Wacławski był moim prefektem w LO
w Łobżenicy. Udostępnił nam swą bibliotekę, z której regularnie co dwa
tygodnie pożyczałem religijne książki. Odwiedzałem Go również później gdy
był wikariuszem w Śmiłowie i nie tylko...
CO NAJKRÓCEJ MOŻNA POWIEDZIEĆ O KS. SENIORZE? – Miał i ma nadal szczególny
dar. Każdy kto ma z Nim kontakt ma wrażenie, że jest dla niego
najważniejszy.
ZNAMY TRUDNOŚCI, A WRĘCZ PRZEŚLADOWANIA Z ARTYKUŁU „TRATWA, MORZE, PAŁKA”
[PŁN. NR 3/02(40)]. CZY BYŁY JESZCZE INNE TEGO TYPU „PRZYGODY”? – Owszem,
również w Śmiłowie.
ŚWIĘCENIA KAPŁAŃSKIE? – Należę do tych szczęśliwców, którzy otrzymali
sakrament kapłaństwa z rąk Prymasa Tysiąclecia.
CZY POZA ŚWIECENIAMI BYŁ JAKIŚ OSOBISTY KONTAKT Z PRYMASEM STEFANEM
WYSZYŃSKIM? – Z Jego rąk przyjąłem sakrament bierzmowania. Pamiętam
spotkania w seminarium, np. opłatkowe. A na skrutynium przed święceniami
pamiętam jak poklepał mnie po ramieniu i retorycznie zapytał: Czy ty
uniesiesz ciężar kapłaństwa?
CO BYŁO PO ŚWIECENIACH? - Dzień po święceniach w rodzinnej parafii w
Wysokiej odprawiłem Mszę Prymicyjną. Po trzech tygodniach objąłem
stanowisko wikariusza w Smogulcu. Ponieważ mój proboszcz, który był ode
mnie 50 lat starszy był chory, ta pierwsza parafia była dla mnie
najbardziej samodzielną parafią wikariuszowską.
W PRZYSZŁYM ROKU OBCHODZI KSIĄDZ PROBOSZCZ 25-LECIE PRACY DUSZPASTERSKIEJ
W NASZEJ PARAFII. KIEDY KSIĄDZ DOWIEDZIAŁ SIĘ, ŻE OBEJMIE ŚMIŁOWSKĄ
PARAFIĘ? – Czy doczekam 25 lat, nie wiem, ale jest już faktem, że poza ks.
Michałem Gillem, który był proboszczem w Śmiłowie niemal 50 lat i ks.
Prałatem (35 lat), jestem tu najdłużej. – Dekret do Śmiłowa otrzymałem 20
listopada 1980 r., 10 dni przed przyjściem do parafii.
ZAPEWNE ZNAŁ KSIĄDZ ŚMIŁOWSKĄ PARAFIĘ. CZY WCZEŚNIEJ BYŁ KSIĄDZ JAKOŚ Z
NIĄ ZWIĄZANY? – Owszem znałem piękne śmiłowskie jeziora i lasy. Trochę
znałem plebanię. Jako licealista odwiedzałem tu przecież mego Prefekta ks.
Wacławskiego. Jako kleryk z moim proboszczem ks. Budniakiem odwiedzałem
ks. prałata Geldnera. Pamiętam, że jadłem tu kiedyś na obiad zupę z raków.
Dwa razy odwiedziłem ks. Siudę.
PIERWSZY DZIEŃ W PARAFII. CO ZDZIWIŁO? – Mała ilość Parafian na pierwszej
Mszy św.
CZY PAMIĘTA KSIĄDZ ÓWCZESNĄ LITURGICZNĄ WSPÓLNOTĘ OŁTARZA? – Tak, była
wspaniała. Szczególnie pomagał mi Andrzej Jasiński i Darek Kubisiak.
A PARAFIANIE, CZY JEST KTOŚ KTO SZCZEGÓLNIE UTKWIŁ W PAMIECI? – Klucze do
plebanii miał śp. Jan Rebelski, który napalił w piecu. Utkwił mi w pamięci
pewien mężczyzna, który na mój widok był zawiedziony, ponieważ „ks. Siuda
powiedział, że przyjdzie młody ksiadz”.
CZY PAMIĘTA KSIĄDZ SWE PIERWSZE KAZANIE W ŚMIŁOWIE? – Oczywiście. Oparłem
je na słowach z II niedzieli Adwentu, mówiące, że Chrystus przygarnął nas
ku chwale Boga. Przedstawiając się powiedziałem m.in., że jestem nieśmiały
i że będę wdzięczny za każdy życzliwy uśmiech oraz wyraziłem wolę, by być
pochowany na naszym pięknym cmentarzu.
PIERWSZA INWESTYCJA W NASZEJ PARAFII? – Jeszcze przed przyjściem do
Śmiłowa dałem uszyć w Wysokiej u rymarza pokrowiec na Parafialny Obraz
Nawiedzenia, aby z pierwszą Mszą roratnią Matka Boża w Obrazie mogła
nawiedzać rodziny śmiłowskiej parafii.
A TERAZ Z INNEJ BECZKI. CZY MIAŁ KSIĄDZ JAKIEŚ HOBBY? – A czy można nie
mieć? - Turystyka kolarska oraz fotografika. Niestety, obowiązki
duszpasterskie, przy wielkiej ilości katechez oraz nieustannych pracach
remontowych...
KSIĄDZ LUBI ZWIERZĘTA. A CZY...? – Odpowiedź znajdziemy na podstronie:
Psy.
KSIĄDZ ZAPEWNE WIĘCEJ PRZEJECHAŁ KILOMETRÓW ROWEREM NIŻ SAMOCHODEM. SKĄD
TO ZAMIŁOWANIE DO KOLARSTWA? – Zaczęło się od pielgrzymek rowerowych z
ministrantami. Turystyka wciąga. Świat jest księgą. Kto nie podróżuje, zna
tylko jedną stronę tej księgi. Turystyka kolarska to: temat - rzeka.
WSZYSCY WIEMY, ŻE KSIĄDZ PROBOSZCZ UWIELBIA NUCIĆ MELODIE PIEŚNI. CZY JEST
JAKAŚ SZCZEGÓLNIE ULUBIONA? – A to ciekawe. Wszyscy wiedzą oprócz mnie.
Będę musiał siebie podsłuchać.
CZY JEST JAKAŚ ZABAWNA LUB CIEKAWA PRZYGODA, KTÓRĄ KSIĄDZ LUBI WSPOMINAĆ?
– Każdy dzień przynosi coś ciekawego. To zależy od spojrzenia na różne
sytuacje. Przypadki są przecież tylko w gramatyce.
Dziękuję za rozmowę.
w: Pan łączy nas, nr 6/04(66)
25 – LECIE PRACY KS. PROBOSZCZA JERZEGO PTACHA W
PARAFII ŚMIŁOWO
Z okazji tego jubileuszu, który przypadał w I czwartek miesiąca gościliśmy
4 Kleryków z Seminarium Bydgoskiego wraz z ich prefektem ks. Tomaszem
Kalocińskim. Goście przy akompaniamencie gitary prowadzili adorację
Najświętszego Sakramentu. Był też pokaz slajdów nt. nowej wspólnoty
seminaryjnej.
Po złożeniu jubileuszowych życzeń udaliśmy się na kolację do baru. Cała
impreza jubileuszowa była przygotowana przez Stowarzyszenie Wspieranie
Powołań Kapłańskich. Uroczystość uświetnił ks. prałat Ryszard Kierzkowski
z Piły.
Miłą niespodziankę w niedzielę 4 grudnia, podczas Mszy św., sprawili
Jubilatowi mieszkańcy Zelgniewa. Życzenia składały m.in. dzieci,
ministranci i Żywy różaniec. W wypowiedzianych słowach wspomniano też, że
kaplica w Zelgniewie w przyszłym roku będzie obchodziła 25-lecie swego
istnienia.
Trochę liczb i statystyki /Opracowała Halina Czarnecka/:
- Data objęcia parafii – 1 grudnia 1980 r.
- Czas pracy: 1 XII 1980 – 1 XII 2005 = 25 lat
- Ilość dni: 25 lat x 365 dni = 9.125 dni
- Ilość godzin: 9.125 x 24 h = 219.000 godzin
W czasie 25 lat pracy w tutejszej parafii Ks. Proboszcz
- Udzielił 619 chrztów (włączył do grona wyznawców Chrystusa 619 osób)
- Przyjął do I Komunii św. 748 osób; w tym w Wielki Czwartek 422 osoby; do
wczesnej Komunii św. – 4 osoby
- Pobłogosławił 225 par małżeńskich
- Odprowadził na wieczny spoczynek 428 Zmarłych
- Przyjął do Bractwa Szkaplerznego 1.149 osób
- Promował 133 ministrantów.
Bydgoszcz, dnia
25 marca 2009 r.
N. 184/2009/ Bp
W jubileuszowym roku 5. rocznicy
powołania do istnienia Diecezji Bydgoskiej, zgodnie z kanonem 509
Kodeksu Prawa Kanonicznego i po zaciągnięciu opinii, niniejszym mianuje
Księdza Proboszcza
Kanonikiem honorowym
Kapituły Katedralnej Bydgoskiej
Pragnę w ten sposób wyrazić uznanie
za dotychczasową sumienna pracę duszpasterską i przykład gorliwości
kapłańskiej.
Polecam opiece Matki
Bożej Pięknej Miłości i Błogosławionego Michała Kozala Biskupa i Męczennika i z serca błogosławię
/-/ +Jan
Tyrawa
Biskup Ordynariusz
Diecezji Bydgoskiej

Z okazji
szafirowego jubileuszu kapłaństwa z ks. Jerzym Ptachem rozmawiają:
Robert i Dorota
Frankowscy
KIEDY KSIĄDZ POCZUŁ SWOJE POWOŁANIE? - W szóstej klasie szkoły
podstawowej. Kapłaństwo było jednak dla mnie
czymś tak wielkim, że
kończąc szkołę podstawową nie chciałem iść do żadnej szkoły średniej.
Chciałem od razu pójść na naukę do jakiegoś majstra. Wykluczałem jednak
trzy zawody: fryzjer, krawiec i księgowy. Gdy w SP na języku polskim
pisaliśmy podanie do szkoły średniej, ja napisałem prośbę o przyjęcie
mnie do piekarni. Ostatecznie po długich namowach Matki zgodziłem się na
Technikum Rachunkowości Rolnej w Brzostowie, ponieważ w Miasteczku
mieszkała moja Babcia. Po zdaniu egzaminu wstępnego, to technikum
przeniesiono do Chojnic. Tu jednak, po 17 dniach, za namową Babci brat
przeniósł mnie do LO do Łobżenicy. Chociaż stale czułem powołanie do
kapłaństwa, po dwóch latach zgłosiłem się do Technikum Kolejowego do
Bydgoszczy, ul. Kopernika 1. Z powodu braku miejsca w internacie byłem
jednak zmuszony kończyć LO. W mojej drodze do kapłaństwa byłem podobny
do uciekającego zająca. Uciekając, wierzyłem jednak, że jeżeli Pan Jezus
będzie chciał mnie mieć przy ołtarzu, to i tak zostanę kapłanem.
JAK NA WIADOMOŚĆ O PÓJŚCIU DO SEMINARIUM ZAREAGOWALI
NAJBLIŻSI? - Rodzice cieszyli się;
Ojciec płakał z radości. Koledzy patrzyli na mnie z podziwem.
KIEDY I Z CZYICH RĄK
OTRZYMAŁ KSIĄDZ ŚWIĘCENIA? - Było to 45 lat temu, z
rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego - Prymasa Tysiąclecia. Na skrutynium
przed świeceniami Ks, Prymas poklepał mnie po ramieniu i powiedział:
Czy ty uniesiesz ciężar kapłaństwa? Nie miałem wtedy nawet 24 lat.
Musiałem prosić o dyspensę.
CZY TE 45 LAT SZYBKO
MINĘŁY? - Nigdy nie sądziłem, że
doczekam takiego jubileuszu. "Pan dał mi więcej niż ośmieliłem się
prosić".
JAK KSIĄDZ PRZETRWAŁ
CZASY KOMUNISTYCZNE? - Gdyby nie komunizm, to
może bym nie był księdzem. Były to czasy zniewolenia i czułem, że
potrzebny jest kapłan. Kolega z klasy powiedział mi: "przecież was
wszystkich wymordują". Ale dla mnie to był "bodziec". Poszedłem, by
móc głosić prawdę. Kościół to przecież jedyna ostoja prawdy.
GDZIE KSIĄDZ POSŁUGIWAŁ
JAKO WIKARIUSZ? - W Smogulcu 2 lata.
Tamtejszy proboszcz był ode mnie 50 lat starszy i był schorowany. Od
samego początku wszystko robiłem samodzielnie (wszystkie kazania, biuro,
sprawy urzędowe). We Wrześni byłem 3 lata, w Mogilnie - 4 lata, w Gnieźnie - 2 lata, we Wysokiej, w mojej rodzinnej parafii - prawie 6
lat.
KIEDY KSIĄDZ ZOSTAŁ
UZDROWIONY Z JĄKANIA? - To ciekawe pytanie.
Rzeczywiście, w liceum i w seminarium to było dla mnie prawdziwą udręką.
Uzdrowienie z jąkania, to chyba łaska sakramentalna święceń kapłańskich.
WIEMY, ŻE KSIĄDZ
POSŁUGIWAŁ TEŻ U BENEDYKTYNÓW. CZY MOŻE NAM KSIĄDZ COŚ O TYM
OPOWIEDZIEĆ? - Nic o tym nie wiem.
Owszem 4 lata pracowałem w Mogilnie w klasztorze pobenedyktyńskim.
Chociaż kilka razy pomylono mnie z benedyktynem o. Leonem Knabitem.
WIEMY, ŻE BABCIA
WYMODLIŁA KSIĘDZU POWOŁANIE. SKĄD TAKI POMYSŁ BABCI? - Babcia była moją matką
chrzestną. Miała ona dwóch synów, którzy przed wojną byli w niższym
seminarium. Niestety wojna przerwała im naukę, a później się ożenili.
Być może to stąd...
DLACZEGO KSIĄDZ TAK
BARDZO LUBI PIELGRZYMOWAĆ? - Świat to wielka księga;
kto nie podróżuje zna tylko jedną jej stronę. Pielgrzymki traktuję jako
rekolekcje zamknięte w drodze.
DLACZEGO TAK SZCZEGÓLNIE
KSIĄDZ UKOCHAŁ MARYJĘ? - Cztery lata liceum
wychowałem się w cieniu Górki Klasztornej. Przez ten czas nie
opuściłem żadnego nabożeństwa majowego, ani różańcowego. Oddałem się
Matce Bożej i Ona całe życie mnie prowadzi. Maryja nawet największe zło
potrafi obrócić w dobro. To nie przypadek, że jestem tu w Śmiłowie u
Matki Bożej Szkaplerznej. Przypadki są tylko w gramatyce.
JAK PO 45 LATACH PATRZY
KSIĄDZ NA KAPŁAŃSTWO? - Kapłan jest pomostem
łączącym dwa brzegi: ziemski i niebieski. Musi cierpliwie przeprowadzać
dusze na drugi brzeg. A most ma to do siebie, że ludzie po nim depczą,
brudzą, a nawet na niego plują. On wszystko musi znieść, wytrzymać.
Takie jest przeznaczenie mostu; takie jest powołanie kapłana. Ważne, że
inni dzięki niemu przedostaną się na drugi brzeg.
GDYBY MIAŁ KSIĄDZ
JESZCZE RAZ ZACZĄĆ SWOJE ŻYCIE, CZY WYBRAŁBY KAPŁAŃSTWO? - Nie zastanawiałbym się
ani przez chwilę.
w: Pan łączy nas, nr 6(127)
KS. ALFONS SIUDA
Ks.
A. Siuda urodził się 2 IV 1927 r. Święcania kapłańskie razem z ks. M.
Wacławskim otrzymał 27 V 1954 r. Dekretem ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego
31 X 1968 r. zostaje administratorem naszej parafii. Obowiązki proboszcza
sumiennie wypełnia do 30 XI 1980 r.
Pod koniec listopada 1968 r., zgodnie z zamierzeniami swego poprzednika
ks. prałata Ignacego Geldnera, ks. Siuda zakłada w kościele ogrzewanie
powietrzne. Pod zakrystią zostało wtedy wykopane i wymurowane
pomieszczenie na kotłownię. Od Bożego Narodzenia kościół posiada
nagłośnienie. W roku następnym odnowiono całe wnętrze plebanii oraz
wymalowano kościół. 1 XI na cmentarzu grzebalnym został poświęcony nowy
krzyż.
W adwencie 1970 r. w kościele na filarach zostają założone modne wówczas
neonowe jarzeniówki. W następnym zaś roku podczas Misji został poświęcony
nowy krzyż misyjny. Naprawiono też wieżę kościelną, a na plebanii
urządzono salkę katechetyczną. W 1972 r. z okazji rocznicy konsekracji
kościoła ks. Siudę poświęca nowy ołtarz do sprawowania liturgii „twarzą do
ludu”. Rok później na terenie parafii zostają wymienione i uroczyście
poświęcone trzy krzyże przydrożne.
Podczas duszpasterzowania ks. Alfonsa 24–25 X 1978 r. Matka Boża w Obrazie
Nawiedzenia odwiedza śmiłowską parafię. W związku z tym wydarzeniem w
parafii powstało wiele inicjatyw materialnych. Przede wszystkim jednak
parafia odrodziła się duchowo, co było głównym staraniem ks. Alfonsa
podczas 12-letniego duszpasterzowania w Śmiłowie.
Z dniem 1 XII 1980 r. ks. Alfons został mianowany Proboszczem parafii
Gołańcz. Była to jego trzecia samodzielna parafia. Po śmierci został
pochowany na cmentarzu w Nakle.
Pan łączy nas, nr 3/04(63)
KS. IGNACY GELDNER (Z Kroniki Parafialnej -
ks. Alfons Siuda)
Dnia
18 X 1968 zakończył swój pracowity żywot proboszcz parafii Śmiłowo ks.
Ignacy Geldner, który zarządzał tutejszą parafią od 15 VII 1933 roku.
Parafia przyjęła tę wiadomość z uczuciem głębokiego żalu, bowiem odszedł
do Boga kapłan, który przez 35 lat był dla wszystkich dobrym pasterzem i
czułym ojcem duchownym, przeżywając ze swymi parafianami zarówno chwile
radosne jak i smutne, lata pokoju i wolności, a potem hitlerowskiego
najazdu i wreszcie trudnej odbudowy okupacyjnego zniszczenia.
W czasie II wojny światowej ks. Ignacy musiał opuścić swą parafię; był
poszukiwany przez gestapo, lecz natychmiast po zakończeniu wojny pieszo
powraca do Śmiłowa, aby na nowo podjąć pracę duszpasterską. Władza
Duchowna powierzyła mu Urząd Dziekana Dekanatu Nakielskiego, do którego
należało Śmiłowo. W roku 1950, ze względów zdrowotnych prosi Ks. Prymasa
Kard. Stefana Wyszyńskiego o zwolnienie z obowiązków dziekańskich. Ks.
Prymas przychylił się do tej prośby, a na dowód jego zasług mianował go
Radcą Duchownym, zaś 11 VI 1957 r. zostaje mianowany Tajnym Szambelanem
Papieskim (prałatem - ks.JP).
Mimo słabego zdrowia, ks.Ignacy Geldner aż do końca swego życia nie
szczędził swych sił, by służyć Kościołowi... Swą chorobę i cierpienia
ofiaruje za wszystkich parafian, a zwłaszcza za tych, którzy utracili Boga
i Jego świętą łaskę. Bóg powołał go do wieczności w 78 roku życia. Jego
pogrzeb odbył się w niedzielę 20 X 1968 r. o godz.16.00. W uroczystościach
pogrzebowych brał udział ks.bp Jan Czerniak z Gniezna i ks. bp
Fr.Jedwabski z Poznania w otoczeniu 110 kapłanów oraz ogromnej rzeszy
wiernych z parafii śmiłowskiej i okolicznych parafii.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Grób śp.Ks.Prałata znajduje się na cmentarzu parafialnym w kwaterze
Opatrzności Bożej. Zaś w przedsionku kościoła jest tablica pamiątkowa:
Księdzu Prałatowi Ignacemu Geldnerowi,
dziekanowi nakielskiemu,
proboszczowi w Śmiłowie w latach 1933-1968,
duszpasterzowi i obrońcy polskości,
w dwudziestą rocznicę śmierci – parafianie.
Dziś po 30 latach od Jego śmierci Ks. Prałat nadal żyje wśród nas, a
przechodzących koło Jego mogiły prosi o "Zdrowaś Maryjo".
w: Pan łączy nas, nr 5/98(18)

KSIĘŻA WIKARIUSZE W PARAFII ŚMIŁOWO
Mieczysław Wacławski 1957-1958
Tadeusz Kiełczewski 1958-1959
Wacław Mruk 1959-1961
Jerzy Kowalski 1961-1964
Benedykt Konieczka 1964-1967
Jan Woźniak 1967-1968
w: Pan łączy nas, nr 2/00(27); 6/03(54)
KS. STANISŁAW GRZĘDA (ur. 1 maja 1882)
Był zasłużonym działaczem wielkopolskim początków II Rzeczypospolitej. O
jego społecznym zaangażowaniu zobacz obszerny artykuł w Przewodniku
Katolickim, nr 47/01 oraz w Pan łączy nas, nr 42/02.
Parafię w Śmiłowie objął 1 lipca 1924 roku. Jednocześnie powołano go na
inspektora nauki religii w szkołach powszechnych. Pełnił także obowiązki
dziekana dekanatu nakielskiego. W Śmiłowie, wraz z miejscową nauczycielką
założył Stowarzyszenie Młodych Polek (7 III 1929 r.) i był mu patronem.
Praca nie była łatwa, gdyż wieś położona nadgranicznie była silnie
zniemczona. W stowarzyszeniu koncentrowano się na zajęciach
kulturalno-oświatowych (śpiew i kółko sceniczne). Od 1933 roku został
proboszczem w Glesnie.
Wkrótce po wejściu wojsk niemieckich, już 3 września 1939 roku, został
aresztowany przez władze okupacyjne i osadzony w obozie przejściowym w
Górce Klasztornej. 12 listopada 1939 rozstrzelano go z grupą Polaków w
Paterku koło Nakła. W 1945 roku zwłoki kapłana ekshumowano i uroczyście
pochowano na cmentarzu w Nakle.
KS. LINUS FREYER ( Na podstawie pracy
magisterskiej Ewy Kaczmarczyk)
Ks.
Linus Freyer pełnił urząd proboszcza w Śmiłowie w latach 1915 – 1923. Z
pochodzenia był Niemcem. Urodził się 2 maja 1876 r. w Trebisch. Święcenia
kapłańskie otrzymał w 1902 r. w katedrze gnieźnieńskiej. Do Śmiłowa
przyszedł podczas trwania I wojny światowej.
Ponieważ Śmiłowo w 1920 r. powróciło do Polski, ks. Linus jako Niemiec był
zmuszony opuścić swą parafię. Udał się do Niemiec, gdzie objął parafię w
rodzinnych stronach w powiecie Schwerin/Warthe - Goray (Eibendorf). Tu po
pewnym czasie spotyka się z szykanami ze strony hitlerowskiego reżimu. 30
VI 1945 wraz ze swymi wiernymi drugi raz musiał opuścić swą ojczyznę. W
50. rocznicę swych święceń otrzymuje tytuł radcy duchownego. Zmarł w 1960
r. Pogrzeb jego odbył się 21. kwietnia w Berlinie.
Podczas jego duszpasterzowania w Śmiłowie, mieszkało tu tylko 7 polskich
rodzin; reszta to Niemcy. Parafianie w swoich wspomnieniach zachowali go
jako dobrego kapłana, który dbał o sprawy Boże, zaś w kwestii polityki i
spraw społecznych był neutralny. Podczas nabożeństw podobno miał czytać
Ewangelię w j. polskim. Jedna z parafianek, choć inni poddawali to w
wątpliwość, twierdziła że gdy należała do chóru kościelnego, uczono tam po
polsku pieśni: Nie opuszczaj nas. O tym jak bardzo był lubiany, mówi fakt,
że żegnany był z płaczem, a gdy odjeżdżał powózką przejeżdżał w szpalerze
wiernych, którzy obrzucali go kwiatami.
w: Pan łączy nas, nr 1/04(61)
PROBOSZCZOWIE PARAFII ŚMIŁOWO
... ... ...
Adam Kolaczkowski ... 1626 ...
Adam Trzcinski ...1675...
... ... ...
? Rolbiecki (dziekan nakielski, pleban śmiłowski) ... 1729 ...
... ... ...
Adam Kanikowski 1751 – 1772
Maciej Miniecki 1772 – 1774
Paweł Szmidt 1774 – 1775
Andrzej Staszic 1775 – 1776 (brat ks. Stanisława Staszica)
Samuel Szmidt 1776 – 1778
Stanisław Lentz 1778 – 1779
Andrzej Rhode 1779 – 1780
Ignacy Krajewski 1780 – 1789
Wincenty Czyżewski 1789 – 1791
Kazimierz Rychter 1791 – 1792
Franciszek Zwinner 1792 – 1801
Jan Słowiński 1801 – 1824
Piotr Ryski 1824 – 1827
...?... Műller 1827 – 1848
Michał Gill 1848 – 1897
Klemens Prandke (budowniczy kościoła) 1897 – 1906
Brunon Jűttner 1906 – 1913
Klemens Thielenann 1913 – 1915
Linus Freyer 1915 – 1923
Stanisław Grzęda 1923 – 1933
Ignacy Geldner 1933 – 1968
Alfons Siuda 1968 – 1980
Jerzy Ptach 1980 –
w: Pan łączy nas, nr 6/00(31)
Aktualizacja strony - 12 XI 2009
|